Witajcie :)
W drugiej klasie zaczęłam chodzić na praktyki do kuchni. Praca strasznie mi się tam spodobała, lecz chwilami miałam jej dosyć. Tłok, mega dużo roboty... Ale tu nie o tym. Chciałam Wam opowiedzieć jaką trudną pracę mają kucharze.
Przez 2 dni (poniedziałek i wtorek) musiałam odrobić praktyki, z powodu wcześniejszej nieobecności na praktykach. Mogę szczerze powiedzieć, że kucharze nie mają łatwej pracy. W zeszłym roku pracowałam w tym samym miejscu. Przygotowanie wszystkiego ładnie na komunie to lata praktyk. Może z grubsza opowiem jak wyglądały te 2 dni.
Poniedziałek
W tym dniu zawsze nie było do roboty. Pojedynczo ludzie przychodzili i zamawiali nic trudnego. Ten poniedziałek jednak był strasznie pracowity. Nie dość, że musiałam zrobić 2 wielkie blachy pierogów to jeszcze pomóc kucharzowi wydać stypę. Wszystko musiało być ładnie udekorowane, czyste na krawędziach. Ciężko pracowało się , gdy co chwilę trzeba było przerwać jedną rzecz i wziąć się za drugą. Kucharz mówił i, że wyjdę wcześniej do domu, ale nie było takiej opcji wyszłam tak jak zawsze.
Wtorek
To dopiero było armagedon. Stypa na 14, a tu trzeba było tak dużo rzeczy zrobić. Na początku oczywiście była ważniejsza stypa, więc nią się zajęłam. Później przyjęcie towarów. To nie była jedna paczka z grzybami, makaronem... To ważyło chyba z 4 razy jak ja. Wszystko szybko poukładać, bo następna jedzie. Prawie wszystko musiało być przygotowane na jutro, bo jest wiele zamówień na wynos. Nie wyobrazicie sobie ile osób, nie robi całej Wigilii w domu, bo im się nie chce. Najdziwniejsze jest to, że nie tylko młodzi tak nie robią w domach, ale starsi także. Uwielbiam ich jedzenie, ale bez przesady.
Po 2 dnia jestem tak padnięta jak nigdy dotąd po praktykach. W tym poście chciałam podkreślić to, że jak można kupić jedzenie na Wigilię w restauracji. Rozumiem trochę starszych ludzi, bo może nie mają tyle sił. Wiele osobom się nie chce, a muszą zrobić daną rzecz. Ludziom po prostu coraz bardziej się nie chce. Mój brat nie robi u siebie dużo jedzenia, może 3 dania, bo on przychodzi do Nas na Wigilię i do jego dziewczyny. To co teraz dzieję się w restauracjach,to jest szok.
A czy wy kupilibyście jedzenie na Wigilię z restauracji? Co sądzicie o takim czynie?
Z mojej strony to wszystko, dziękuję :)
Współczuję :/ Wytrwałości życzę!
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt :)
http://wearealive111.blogspot.com/2015/12/christmas-preparations-diy.html#more
Dziękuje i wzajmnie :)
UsuńObserwuje ;)
OdpowiedzUsuńI ciekawe wpisy i blog ;)
Na prawdę super zdjęcia ;)
Pozdrawiam ;)
Dziękuję :)
UsuńWspółczuję :/
OdpowiedzUsuńWesołych świąt! ♥
Zapraszam do mnie- Not Always Normal♥
Dziękuje i wzajmnie :)
UsuńJasne, że tak. Dziękuje i wzajmnie :)
OdpowiedzUsuńWesołych świąt!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://londonolssus.blogspot.com/
Podziwiam :O
OdpowiedzUsuń